Opinie

Certyfikaty

Oferta

Metamorfozy

O mnie

Blog

Kontakt

Ćwiczenia z podopiecznymi

Pierwsza sesja rzadko wygląda tak, jak ją sobie wyobrażasz. Nie chodzi o to, żeby zrobić rekord życiowy ani żeby wyjść z sali ledwo żywym. Chodzi o coś innego: żebyś przyszedł przygotowany na tyle, byśmy mogli wykorzystać ten czas na naukę. Przez lata pracy zauważyłem, że jakość pierwszego treningu w dużej mierze zależy od decyzji podjętych na kilka godzin, a czasem na kilka dni wcześniej. Co realnie ma znaczenie z perspektywy fizjologii, a co jest tylko powtarzanym mitem? Sprawdźmy to!

Co zjeść przed pierwszym treningiem i kiedy?

Jedzenie przed wysiłkiem to pierwszy obszar, w którym popełnia się mnóstwo błędów. Jedni przychodzą kompletnie na czczo, licząc, że to przyspieszy spalanie tłuszczu, inni wchodzą na salę godzinę po obfitym obiedzie. Oba podejścia utrudniają sesję.

Zacznijmy od zapoznania się z mechanizmem działania organizmu. Twoje mięśnie w krótkim, intensywnym wysiłku sięgają głównie po glikogen, czyli zmagazynowaną formę węglowodanów. Jeśli go nie ma, to siła spada, a odczuwane zmęczenie rośnie. Z drugiej strony pełny żołądek kieruje krew do przewodu pokarmowego zamiast do pracujących mięśni, co daje uczucie ociężałości i mdłości.

Rozsądny kompromis wygląda tak:

  • Pełny posiłek złożony z węglowodanów, białka i niewielkiej ilości tłuszczu zjedz na dwie do trzech godzin przed treningiem. Da Ci to stabilną energię bez uczucia ciężkości.
  • Lekka przekąska oparta głównie na węglowodanach z dodatkiem białka sprawdzi się na jedną do półtorej godziny przed. Banan z jogurtem albo owsianka.
  • Bardzo blisko treningu, czyli na trzydzieści do sześćdziesięciu minut wcześniej, postaw wyłącznie na coś lekkostrawnego i węglowodanowego, na przykład sam owoc albo koktajl.

Unikaj przed sesją potraw tłustych i bogatych w błonnik, bo trawią się długo i sprzyjają wzdęciom. Rośliny kapustne, rośliny strączkowe czy smażone dania zostaw sobie na inny moment dnia.

Przygotowanie przed treningiem – ile pić i dlaczego nawodnienie decyduje o sile?

Nawodnienie bywa niedoceniane. Nawet niewielki niedobór płynów obniża wydolność, bo woda uczestniczy w regulacji temperatury ciała, transporcie składników odżywczych i przewodnictwie nerwowo-mięśniowym. Odwodniony mięsień pracuje gorzej. Koniec, kropka.

Praktyczny schemat, który polecam podopiecznym, to:

MomentIlość płynuCel
2–3 godziny przedokoło 400–600 mlpełne nawodnienie z zapasem na wydalenie nadmiaru
tuż przed sesjąokoło 150–250 mluzupełnienie bez uczucia przelewania
w trakcie, co 15–20 minutokoło 120–240 mlwyrównywanie strat z potem

Ilości są orientacyjne i skalują się z masą ciała oraz intensywnością. Osoba ważąca 60 kilogramów będzie potrzebowała mniej niż ktoś o masie 90 kilogramów, bo większe ciało ma większą powierzchnię parowania i więcej tkanek do zaopatrzenia. Prosty wskaźnik, którym warto się kierować, to barwa moczu. Jasnosłomkowa oznacza dobre nawodnienie, ciemna to sygnał, że zaległości trzeba nadrobić jeszcze przed wyjściem z domu.

Dlaczego rozgrzewka przed treningiem to nie jest strata czasu?

Tu wchodzimy w obszar, w którym profesjonalne podejście najbardziej różni się od amatorskiego. Wiele osób traktuje rozgrzewkę jako przykry obowiązek albo pomija ją zupełnie, żeby od razu przejść do „właściwego” treningu. To błąd.

Fizjologia jest tu jednoznaczna. Podniesienie temperatury mięśnia zmienia właściwości tkanki łącznej, zmniejsza tarcie między włóknami i zwiększa ich elastyczność. Cieplejszy mięsień kurczy się i rozkurcza szybciej, sprawniej przewodzi bodźce nerwowe i ma więcej siły. Przy krótkich, intensywnych wysiłkach wydajność rośnie mniej więcej o 2-5% na każdy stopień Celsjusza wzrostu temperatury mięśnia.

Ważne jest nie dość, że to, czy w ogóle wykonasz rozgrzewkę, ale też to, jak ją przeprowadzisz. Aktywna rozgrzewka, w której ciepło generujesz ruchem, bije na głowę bierne metody, jak praktykowany przez niektórych gorący prysznic. Gorąca woda ogrzeje skórę, ale nie przygotuje układu nerwowego i mięśni do pracy.

Czy warto sięgnąć po kofeinę przed treningiem?

To pytanie pada regularnie, więc odpowiem konkretnie. Kofeina to jeden z nielicznych legalnych środków, których działanie na wysiłek zostało wręcz potwierdzone badania. Działa na poziomie ośrodkowego układu nerwowego i blokuje receptory adenozynowe odpowiedzialne za odczuwanie zmęczenia. Efekt to niższa percepcja wysiłku, lepsza koncentracja, nieco większa produkcja siły.

Skuteczna dawka mieści się orientacyjnie w przedziale 3-6 miligramów na kilogram masy ciała, przyjęta na jakieś 30-60 minut przed treningiem.

Przygotowanie do treningu – jak się ubrać i co zabrać ze sobą?

Postaw na odzież, która nie krępuje ruchu w stawach biodrowych i barkowych, i która jest wykonana z odpowiedniej tkaniny. Materiał odprowadzający wilgoć sprawdzi się lepiej niż bawełna. Osobna sprawa to obuwie. Do treningu siłowego, zwłaszcza przy przysiadach i martwym ciągu, lepiej sprawdzą się buty na płaskiej, stabilnej podeszwie niż miękkie buty biegowe. Gruba, amortyzowana podeszwa działa jak niestabilna poduszka pod stopą, przez co tracisz część siły i pogarszasz kontrolę nad ruchem.

Spakuj do torby:

  • butelkę z wodą;
  • mały ręcznik;
  • wygodne skarpety;
  • buty dedykowane pod siłownię;
  • coś węglowodanowego na wypadek, gdyby posiłek okazał się zbyt lekki.

Sen i regeneracja, czyli przygotowanie do treningu zaczyna się dzień wcześniej

To najczęściej lekceważony element przygotowania. Wielu początkujących skupia się na tym, co zrobić w dniu treningu, a zapomina, że kondycja układu nerwowego na sesji zależy w dużej mierze od nocy poprzedzającej. Niedobór snu obniża tolerancję wysiłku, pogarsza koordynację i zwiększa odczuwane zmęczenie. Innymi słowy, po nieprzespanej nocy ten sam ciężar wyda Ci się większy, a technika szybciej się pogorszy.

Nie musisz przesadzać ani wprowadzać rewolucji. Wystarczy, że w noc przed pierwszą sesją zadbasz o w miarę pełny sen i nie zarwiesz jej pracą czy ekranem do późna. Organizm wypoczęty uczy się nowych wzorców ruchowych znacznie sprawniej, a przecież właśnie o naukę chodzi na pierwszym treningu.

Nastawienie mentalne i szczera rozmowa z trenerem

Ostatni element jest niematerialny, ale ważny. Przyjdź z gotowością do mówienia o sobie szczerze. Im więcej dowiem się o Twojej historii, tym lepiej dobiorę ćwiczenia. Przedstaw mi między innymi:

  • przebyte kontuzje, 
  • operacje, 
  • bóle pleców,
  • kolan, 
  • przyjmowane leki wpływające na wysiłek,
  • Twój realny poziom aktywności z ostatnich miesięcy. 

Nie ma tu złych odpowiedzi. To tylko informacje, dzięki którym dopracuję Twój trening w najmniejszych szczegółach.

Jeśli podejdziesz do pierwszego treningu z tej strony, czyli najedzony rozsądnie, nawodniony, wyspany i nastawiony na naukę, to wyciśniemy z tego spotkania maksimum. Reszta, czyli siła, kondycja i pewność siebie, przyjdzie z czasem.